Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maiden. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maiden. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 maja 2012

60 kawałków dla Królowej



Sesja w pełni, więc blog świeci ostatnio pustkami. Jeszcze trochę przede mną, ale jak dożyję do poniedziałku to będzie już z górki i wrócą pewnie wpisy w jakiejś sensownej częstotliwości. Oby tak było, bo w czerwcu będzie się działo naprawdę sporo ciekawych rzeczy. Tymczasem jednak już teraz znalazłem trochę czasu na pisanie w związku, z czym zapraszam wszystkich krótką wycieczkę na Wyspy!

niedziela, 20 maja 2012

Show Must Go On... Na 3 minuty do Manchesteru


Blog miał być zasadniczo o muzyce, jednak czasami zdarzają się takie rzeczy, wobec, których nie sposób przejść obojętnie. Tak było właśnie tydzień temu. Mieliście tak kiedyś, że w momencie, gdy wydaje się wam, że wszystko układa się idealnie, nawet ponad wcześniejsze oczekiwania, w ciągu jednej chwili, powiedzmy trzech minut, sytuacja odwraca się nagle o 180 stopni i zamiast sielanki, która była już na wyciągnięcie ręki, pojawia się tylko złość? Ja tak właśnie miałem, a wszystko przez te wspomniane już trzy minuty…

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Top5: Iron Maiden 1980-1992



Tydzień temu trochę olałem nasz cykl Top5. Czuję się jednak usprawiedliwiony, mieliśmy przecież Lany Poniedziałek, a ja wieczorem, kiedy zazwyczaj piszę posty, byłem już porządnie zalany. Święta się już jednak  skończyły i pora wrócić do codziennych obowiązków. Kontynuujemy, więc nasz przegląd.

poniedziałek, 5 marca 2012

Żelazna Dama a Żelazna Dziewica

Kilka dni nie pisałem nic na tym blogu, jednak było to spowodowane głównie weekendowym odwykiem od komputera. Zgodnie z planem miałem dziś wrzucić notkę odbiegającą od tematów muzycznych i skupić się na Mrocznym Widmie 3D. Niestety olsztyński Helios znacząco pokrzyżował moje założenia i Gwiezdne Wojny wyszły z ramówki akurat, gdy już się na nie wybierałem. Nie znaczy to jednak wcale, że ten wpis nie będzie miał charakteru kinowego. Zamiast przenosić się jednak w dawne czasy do odległej galaktyki, zajmiemy się zdecydowanie bliższą przeszłością i oddaloną o niespełna dwa tysiące kilometrów. Do tego niepostrzeżenie wkrada się także wątek muzyczny. Będzie w końcu mowa o Żelaznej Dziewicy… tzn. Żelaznej Damie.