Olsztyński Cerber nie próżnuje. Od pierwszej EP’ki „Mad at
the Soul” minęło zaledwie kilka miesięcy,
a już dostępny jest kolejny materiał. „Mammothian” dostarcza słuchaczom
nowej porcji muzyki spod znaku hardcore/sludge, jednak zawarte tam kawałki
trudno jednoznacznie sklasyfikować. Poza ciężarem i brudem dużo tam także
dobrych melodii i chwytliwych, wpadających w ucho refrenów. Ci, którzy słyszeli debiut
zespołu na pewno poznają w tym dzieło olsztynian, ale pojawiają się też
nieznane dotąd akcenty.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
środa, 19 września 2012
piątek, 14 września 2012
Soulfly - Enslaved (2012)
Zaraz po premierze obiecałem recenzję najnowszego jak na razie krążka Soulfly, ale jak łatwo zauważyć trochę mi zeszło zanim zabrałem się za realizację tego postanowienia. Pewnie nie miałem wtedy czasu, albo znalazły się lepsze tematy do pisania, szczerze mówiąc już nie pamiętam. Tymczasem, jednak już jutro w warszawskiej Progresji pojawi się ekipa Maxa Cavalery, więc okazja do przypomnienia sobie „Enslaved” jest nie byle jaka. W końcu, jeśli nie teraz, to już chyba nigdy o tej płycie nie napiszę.
piątek, 24 sierpnia 2012
Tankard - A Girl Called Cerveza (2012)
Dla fanów thrashu, przynajmniej
tych ceniących bardziej doświadczone zespoły, nadeszły dobre czasy. W ubiegłym
roku nowe płyty nagrały Megadeth i Anthrax. W tym na sklepowe półki
trafiły wydawnictwa od Overkill, Testament i Kreatora, a przyszły rok też zapowiada się ciekawie. Spodziewany
już tego lata krążek Slayera ukarze
się najprawdopodobniej dopiero w 2013 roku, a nowe dzieło zapowiedziała też
najbardziej znana ekipa nurtu- Metallica.
Tyle jeśli chodzi o ekstraklasę thrashu, ale pierwsza liga także nie próżnuje.
W ostatnich miesiącach nowe albumy wydały chociażby Prong i Tankard i to
właśnie o dokonaniach tej ostatniej grupy będzie dziś mowa.
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
Testament - Dark Roots Of The Earth (2012)
Nie jestem koneserem ani fanem samochodów, ale na dobry
początek tej recenzji najlepiej będzie pasowało motoryzacyjne. Ostatni tydzień
spędzałem w Kołobrzegu i jak to w takich nadmorskich kurortach bywa, rozmaitych
wozów na najdziwniejszych numerach tam, co nie miara. Jest, na czym oko
zawiesić. Oczywiście przodują nowiutkie, lśniące Mercedesy i BMW na stołecznych lub zagranicznych tablicach,
ale moją uwagę przykuł inny model. Gdzieś w okolicach portu można było spotkać
niesamowitego, dosyć już wiekowego Forda Mustanga, który jak żadne inne auto
przyciągał wzrok. Po zetknięciu z „Dark
Roots Of The Earth” można powiedzieć, że Testament to właśnie taki Mustang. Młodość już, co prawda nie
pierwsza i znajdą się konkurenci z mocniejszym przyłożeniem, ale już z daleka
czuć klasę i niesamowity klimat. Tak, więc zapinamy pasy i gaz do podłogi.
czwartek, 26 lipca 2012
Fear Factory - The Industrialist (2012)
Z „The Industrialist” mam mały problem. Bo generalnie to
świetna płyta jest. Tyle, że jedynie w połowie, tej pierwszej. W drugiej nie
jest też najgorzej, ale po tym, co Fear Factory serwuje na początku chciałoby
się usłyszeć coś więcej. Niestety zamiast tego jest przeciętność, a do tego
jeszcze prawie 10 minut czegoś, w czym nie mogę się kompletnie połapać. Chyba w
tych kilku słowach streściłem z grubsza swoje odczucia związane z płytą, ale
jeśli chcecie jeszcze dowiedzieć się czegoś więcej to zapraszam do dalszej
części tekstu.
piątek, 20 lipca 2012
Kreator - Phantom Antichrist (2012)
Sesja to zuo. Ten stary ludowy obyczaj powinien być już dawno zniesiony, jako zbyt okrutny i niehumanitarny. Właściwie to nie wiadomo, komu on do czego potrzebny. Studenci boją się go jak ognia, kadra naukowa stale z jego powodu narzeka, a panie w dziekanacie jak zwykle są niezadowolone(może nawet trochę bardziej). Najgorsze jest w nim jednak to, że jest niezwykle absorbujący i pochłania strasznie dużo czasu. Stale tylko czytanie, kserowanie, czytanie, kserowanie i tak w kółko, no czasem dojdzie do tego jakiś egzamin. Oczywiście na słuchanie muzyki nie zostaje zbyt wiele czasu, a nawet, jeśli to na pewno nie ma, kiedy napisać solidnej recenzji tego, czego się słuchało. Myślę, że po takim wstępie zrozumiecie, czemu o „Phantom Antichrist” piszę dopiero teraz.
czwartek, 5 lipca 2012
Książki: "Kłamca"
Od początku planowania prowadzenia tego bloga zakładałem, że
muzyka nie będzie jedyną rzeczą, o której będę tutaj pisał. W związku z tym
pojawiło się już kilka tematów filmowych, a nawet była mowa o piłce kopanej.
Zawsze jednak brakowało jakoś czasu, aby napisać coś o książkach, które czytam.
Z jednej strony nie było tego zbyt wiele, no chyba, że miałbym opisywać
podręczniki, a poza tym nie mogłem się za to zabrać. W wakacje mam plan
nadrobić swoje czytelnicze zaległości i założyłem sobie, że będę czytał przynajmniej
jedną książkę tygodniowo. Wątpię czy okaże się to realne, tym bardziej, że w
rozkładzie mam chociażby „Lód”. Na razie idzie jednak dobrze, bo udało mi się
doczytać „Nędzników”, których z dużymi przerwami męczyłem jakoś od kwietnia, a
ponadto mam już właśnie za sobą lekturę „Kłamcy” Jakuba Ćwieka.
piątek, 18 maja 2012
Luxtorpeda - Robaki (2012)
Pacta sund servanda. Obiecałem recenzję „Robaków”, tak, więc dziś obietnicy dotrzymuję. Jeśli do tej pory nie przeczytaliście jeszcze wpisu na temat spotkania z autorami krążka to polecam nadrobić lekturę (znajdziecie ją tutaj) przed zapoznaniem się z dzisiejszym wpisem. Od premiery nowego dzieła Luxtorpedy minął już tydzień. Przez te siedem dni czasu na zapoznanie się z materiałem było wystarczająco dużo, aby dokładnie przyjrzeć się wszystkim elementom. Dlatego dziś dla odmiany nie będzie tradycyjnej recenzji, ale postaram się raczej dzień po dniu ukazać jak układały się moje relacje z „Robakami”.
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Accept - Stalingrad (2012)
Zawód muzyka ma to do siebie, że pozwala nie martwić się o
wiele problemów, która zaprzątają głowy zwykłym zjadaczom chleba. Jednym z nich
jest z pewnością kwestia emerytury. Muzyków można podzielić zasadniczo na dwie
grupy. Jedni starają się jak najszybciej zapewnić sobie możliwość spędzenia
reszty życia na jakiejś tropikalnej plaży w otoczeniu skąpo ubranych
przedstawicielek płci pięknej. Inni natomiast albo nie mieli tyle szczęścia,
umiejętności, ambicji itp. itd. aby zrobić tak dochodową karierę… albo po
prostu uwielbiają to co robią i mimo siwych włosów (lub ich kompletnego braku)
dalej mocno trzymają się na scenie. Muzykom Accept z pewnością nie brakuje ani
talentu, ani ambicji, więc nie widzę innego wytłumaczenia dla tego, że nadal im
się „chce” niż fakt, że muszą czuć się doskonale w swojej dotychczasowej roli.
środa, 4 kwietnia 2012
Overkill - The Electric Age (2012)
Nie przekonywał Was najnowszy krążek Anthrax? TH1RT3EN pozostawił po sobie mieszane odczucia? Czekacie na coś do szpiku kości thrashowego, nagranego według reguł starej amerykańskiej szkoły? Nadchodzi właśnie album, który spełni Wasze oczekiwania. The Electric Age od Overkill udowadnia, że grupa Bobby’ego Ellswortha to obecnie absolutni liderzy w dziedzinie thrashu. Podejrzewam, że gdyby obecnie spróbować zdefiniować od nowa skład Wielkiej Czwórki to ekipa z New Jersey byłaby pierwszym kandydatem na liście.
piątek, 30 marca 2012
Flying Colors - Flying Colors (2012)
Zgodnie z zapowiedziami zabieram się do recenzji muzycznych
nowości. Ostatnio pojawiło się całkiem sporo wartych uwagi płyt, więc trzeba
wziąć się do roboty. Na pierwszy ogień idzie mój zdecydowany faworyt. Nie tak dawno temu natrafiłem na informację o
powstaniu nowego projektu pod nazwą Flying Colors. Pewnie przeszedłbym obok
tego faktu całkiem obojętnie, gdyby nie nazwiska wymienione w kontekście składu
personalnego grupy. Oto pod wspólnym szyldem jednoczą się prawdziwe sławy
szeroko rozumianego rocka: Steve Morse, Mike Portnoy, Neal Morse, Casey
McPherson oraz Dave LaRue. Supergrupa jak się patrzy.
sobota, 10 marca 2012
UFO - Seven Deadly
Po ponad tygodniu zaznajamiania się z najnowszym krążkiem
UFO mogę wreszcie napisać kilka słów o tym wydawnictwie. Muszę przyznać, że
chociaż bardzo na ten album czekałem to moje pierwsze reakcje były raczej
mieszane. Teraz, po trochę dłuższym czasie spędzonym z Seven Deadly, mocno
zmieniłem swoje nastawienie do płyty Anglików.
środa, 29 lutego 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)











