Nie przekonywał Was najnowszy krążek Anthrax? TH1RT3EN pozostawił po sobie mieszane odczucia? Czekacie na coś do szpiku kości thrashowego, nagranego według reguł starej amerykańskiej szkoły? Nadchodzi właśnie album, który spełni Wasze oczekiwania. The Electric Age od Overkill udowadnia, że grupa Bobby’ego Ellswortha to obecnie absolutni liderzy w dziedzinie thrashu. Podejrzewam, że gdyby obecnie spróbować zdefiniować od nowa skład Wielkiej Czwórki to ekipa z New Jersey byłaby pierwszym kandydatem na liście.
środa, 4 kwietnia 2012
Overkill - The Electric Age (2012)
Nie przekonywał Was najnowszy krążek Anthrax? TH1RT3EN pozostawił po sobie mieszane odczucia? Czekacie na coś do szpiku kości thrashowego, nagranego według reguł starej amerykańskiej szkoły? Nadchodzi właśnie album, który spełni Wasze oczekiwania. The Electric Age od Overkill udowadnia, że grupa Bobby’ego Ellswortha to obecnie absolutni liderzy w dziedzinie thrashu. Podejrzewam, że gdyby obecnie spróbować zdefiniować od nowa skład Wielkiej Czwórki to ekipa z New Jersey byłaby pierwszym kandydatem na liście.
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
Top5: U2
Zastanawiałem się ostatnio, w jaki sposób urozmaicić trochę treść Rockomotive. Przeglądając różne strony, doszedłem do wniosku, że dobry blog musi wyróżniać się dobrym cyklem. W niektórych sytuacjach nie zaszkodzi być odrobinę mainstreamowym, więc po takich przemyśleniach zabieram się do czynu i zapraszam do czytania pierwszej ( i mam nadzieję, że nie ostatniej) serii, jaka będzie przewijać się w moich wpisach. Założenia są bardzo proste. Rozpoczynając od dziś, w każdy kolejny poniedziałkowy wieczór na Rockomotive będzie pojawiać się notka zatytułowana Top5. Każdy kolejny odcinek będzie poświęcony jednemu zespołowi i będę w nim prezentował pięć najlepszych moim zdaniem kawałków danej grupy. Jeszcze kilka wyjaśnień i przechodzimy do rzeczy. Wybrałem akurat taką liczbę żeby nie zanudzić Was wyliczeniami kolejnych numerów, a z drugiej strony, chociaż nazwa Top5 zobowiązuje to zastrzegam sobie, że czasami mogę nie poradzić sobie z wyborem zaledwie pięciu kompozycji i mogą pojawiać się pewne bonusy.
piątek, 30 marca 2012
Flying Colors - Flying Colors (2012)
Zgodnie z zapowiedziami zabieram się do recenzji muzycznych
nowości. Ostatnio pojawiło się całkiem sporo wartych uwagi płyt, więc trzeba
wziąć się do roboty. Na pierwszy ogień idzie mój zdecydowany faworyt. Nie tak dawno temu natrafiłem na informację o
powstaniu nowego projektu pod nazwą Flying Colors. Pewnie przeszedłbym obok
tego faktu całkiem obojętnie, gdyby nie nazwiska wymienione w kontekście składu
personalnego grupy. Oto pod wspólnym szyldem jednoczą się prawdziwe sławy
szeroko rozumianego rocka: Steve Morse, Mike Portnoy, Neal Morse, Casey
McPherson oraz Dave LaRue. Supergrupa jak się patrzy.
środa, 28 marca 2012
Tenacious D się nie poddaje
Jeśli nie omijacie z pogardą wszystkiego, co nie jest
wystarczająco trv i ma w sobie, choć minimalną dawkę humoru to polecam
przeczytać ten wpis. Dzisiaj przeniesiemy się w rejony, które rockowych czy
metalowych purystów mogłyby przyprawić o dreszcze. Ale o to przecież chyba chodzi grupie znanej
pod nazwą Tenacious D.
wtorek, 27 marca 2012
Wszystkie Odloty Cheyenne'a - moje wrażenia z filmu
Dzisiaj znowu będzie filmowo. Tak się jakoś złożyło, że ostatnio częściej mobilizuję się do oglądania filmów na małym, bądź dużym ekranie. W sumie dobrze, że się za to zabrałem, bo moja kolejka „filmów do obejrzenia” rośnie nieubłaganie. W weekend zająłem się dwoma produkcjami. Druga z nich była mocno przypadkowa i napiszę tylko jednym zdaniem. Jeśli wahacie się czy obejrzeć Arenę, zdecydowanie odradzam, no chyba, że lubicie popatrzeć na mordobicia, umięśnione klaty(męskie) i kawałek tyłka(damskiego) . Na tym tle zdecydowanie odmiennie wypadają Wszystkie Odloty Cheyenne’a i to tym filmem zajmę się dzisiaj. Jednocześnie obiecuję, że już wkrótce na blogu pojawią się teksty muzyczne. Mam nadzieję, że wrzucę spóźnioną recenzję Soulfly oraz… jeszcze jeden tekst, który niech na razie będzie niespodzianką.
czwartek, 22 marca 2012
Salvador Dali i Opeth
Nie zdarzyło mi się jeszcze pisać o tej porze, ale znalazłem właśnie coś, czym warto się podzielić.
środa, 21 marca 2012
Mroczne Widmo 3D - w końcu obejrzane!
Od dzisiaj (a właściwie od wczoraj) uwielbiam Cinema City.
Przyznam, że jako fan nie popisałem się specjalnie z wizytą w kinie na Mrocznym
Widmie 3D. Zamiast iść na seans od razu po premierze, czekałem i czekałem, aż w
końcu, kiedy już chciałem się wybrać, Helios przestał grać SW. Na szczęście
ostatnio przeglądałem repertuary kin i okazało się, że jeszcze nie wszystko
stracone. Gwiezdne Wojny można nadal obejrzeć na srebrnym ekranie właśnie w CC!
Nie było więc na co dłużej czekać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




